piątek, 6 grudnia 2013

Prolog

10:30. Ide właśnie do pracy  . Nie chciałam już żyć . Bo po co ? Przecierz i tak już nic nie mam . Rodzice ?  Zostawili mnie na tym świecie samą . Przyjaciele ?  Lepiej było im się zabić , niż przyjaźnić się ze mną . Chłopak ? Zostawił mnie dla innej . Rodzeństwo ? Brata wogule nie obchodze , a siostra wyjechała .Więc po co żyć ? Zastanawiam się czasami , jak to jest nic nie czuć . Jak to jest być kochanym ?  Nawet jak bym umarła , to i tak to by nikogo nie obchodziło. Może oprucz mojego szefa . No bo kto by mu tak harował . Tylko ja . Nienawidze mojej pracy . Musze pracować od rana do wieczora  . Pracuje w restauracji . Dobrze płatnej . A te piniądze wydaje na ? Mój kochany braciszek je sobie bieże . Co z nimi robi ? Kupuje narkotyki .  Weszłam do pracy już troche spuźniona .
-Ellie spuźniłaś się ... Znowu !-Krzyknął mój szef .
-Tak wiem .-Powiedziałam .
-Zostajesz po godzinach i zamykasz restauracje .-Powiedział i zostawił mnie samą .

Ostatni klijent właśnie wyszedł . Zaczełam od zmywania naczyń . Po skończeniu zmywania zaczełam wycierać stoły . Usłyszałam tylko skrzypiońce dzwi restauracji . Nie odwruciłam się .
-Zamknięte .-Powiedziałam . Odwruciłam się i zobaczyłam piątke chłopaków w kominiarkach .
-Zabaweczka .-Powiedział jeden z nich . Ellie twoja szansa . Możesz wreszcie umrzeć . Pomyślałam .
-Horan kasa jest zamknięta .-Powiedział jeden który próbował otworzyć kase .
-Kochanie daj nam klucze .-Powiedział jeden który stał nademną . Miał  niebieskie oczy , jak ocean . Trzymał mnie za włosy .-Nie będe się powtarzał .-Powiedział .
-Szef je ma - Wyszeptałam .
-A gdzie mieszka twój szef ? -Spytał spokojnie .
-Nie mam pojęcia ... Naprawde .. pewnie będzie napisane gdzieś w papierach, w jego gabiniecie ( Włącz ) - Powiedziałam .
-Jak kłamiesz to cię zabijemy .-Powiedział pilskliwy głos .
-Tommo nie przesadzaj ... Porzemy się najpierw zabawić .-Powiedział zachrypły głos .
-Masz racje .-Odpowiedział mu .-Ale który weźmie sobie taką ślicznotke pierwszy ? - Spojrzeli na mnie .
-Mam !-Krzyknął ten który , próbował otworzyć kase . Ten z niebieskimi oczami wzioł jakomś szmatke i przyłorzył mi do twarzy .
-Śpij -Szepnoł a ja straciłam przytomność .


Poczułam ból na policzku .
-Wstawaj księrzniczko .-Powiedział jakiś głos. Wyciągnoł mnie siłom z samochou i zaprowadził do ... dzwi mojego szefa ?!  Zapukał i przyłożył broń do mojej skroni.
-Dawaj kluczyk do kasy albo ona zginie .-Powiedział jeden z nich .
-Prosze nie dawaj im go... ja chce zginąć .-Wyszeptałam . Ale jak to mój szef . Oddał im klucz .
-Wypuście ją .-Powiedział .
-Ha Ha Ha dobre -zaśmiał się jeden z nich .
-Zamykaj te dzwi i  nie wzywaj policji bo inaczej zginiesz .-Powiedział jeden celując w niego bronią . Szef zamknął dzwi .- A teraz idziesz ze mną .-Jeden z nich szepnął mi na ucho .


 Jeden z nich wzioł mnie za ręke i zaciągnoł do ciemnej uliczki .Reszta wsiadła do samochodu i odjechali . Chłopak ściągnął kominiarke ukazując burze loków . Dziwne bo myślałam że przestępcy nie ujawniają się ofiarą .
-A teraz zabawimy się kochanie .-Zaczął całować mnie po szyi . Chciałam go odepchnąć ale był zbyt śilny . Miałam pomysł i zamierzałam go wykorzystać. Przyciągnełam go bliżej siebie , i zaczełam całować . Puźniej go troszkę odsunełam i kopnełam go mocno w krocze .-Ty dziwko porzałujesz tego .-Powiedział kuląc sie na ziemi . Zaczełam uciekać . Po kilku minutach wbieglam do domu . Zatrzasnełam dzwi i weszlam po schodach do mojego pokoju . Połorzyłam się na łóżku i zasnełam .


Obudziłam się czując jak ktoś głaszcze mnie po policzku . Odwruciłam się żeby zobaczyć kto to . Jednak jak się obruciłam ujrzałam te same niebieski tenczówki co wczoraj .  Odsunełam się na drugi koniec łóżka .
-Co ty tu robisz ?!-Spytałam .
-Przyszedłem po ciebie ... Ellie .-Skąd on zna moje imie ?!
-Po co ?!
-Pojedziemy do domu .-Powiedział uśmiechając się .

-Ja jestem w domu -Powiedziałam podciągając kołdre pod szyje .
-Kochanie nie bój się mnie . Nie skrzywdze cię ..... Jedziemy  do naszego domu .-Powiedział .-Ubieraj się .-Powiedział . Zaśmiał się nawet nie wiem z czego .

-Z czego się śmiejesz ?!-Spytałam .
-Z ciebie głuptasie.-Powiedział . Wziełam Ciuchy . Weszłam do łazienki i się przebrałam . Wyszłam , a ten chłopak się uśmiechnół . -Chodz do mnie kochanie -Powiedział . Żartujesz?! Nie podejde do ciebie .-No chodz nie skrzywdze cię .-Powiedział . Ja nadal stałam w miejscu .- Dobra ...-Podszedł do mnie i wzioł za ręke . -..Jestem Niall . Niall Horan ...-Przedstawił się i pociągnął za ręke na dół....


______________________________________________________________________________

Heeeej :*
Witam na nowym Blogu <3 Tym razem z Horanem <3

Kocham Harriet :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz